czwartek, 28 lutego 2013

Przepis na Mocktail - Fresh 'n Berry

Fresh 'n Berry

Składniki:

- 150 ml Mirinda
- 70 ml 7 Up
- 30 ml soku porzeczkowego
- 30 ml soku malinowego
- kostki lodu
- kilka listków świeżej mięty



Sposób przygotowania:
 
Rozgnieść listki mięty w wysokiej szklance, wrzucić kilka kostek lodu. Dodać Mirindę, 7 Up, sok malinowy i porzeczkowy. Dokładnie wymieszać.

Przepis na mocktail - Yellow river

YELLOW RIVER


Składniki:

- 190 ml Mirindy Lemon
- 30 ml soku z grapefruita
- 30 ml soku ananasowego
- 30 ml soku brzoskwiniowego
- kostki lodu


Sposób przygotowania:

Do szklanki typu long drink wrzucić kilka kostek lodu, uzupełnić 190 ml Mirindy Lemon. Dodać po 30 ml soku z grapefruita, z ananasa i z brzoskwini. Dokładnie zamieszać, udekorować cząstką ananasa. 

Przepis na mocktail - Little black cherie

LITTLE BLACK CHERIE

Składniki:

- 220 ml Pepsi
- 40 ml soku wiśniowego
- 20 ml naparu kawy
- kostki lodu




Sposób przygotowania:

Do szklanki typu long drink wrzucić kilka kostek lodu, uzupełnić 220 ml Pepsi. Dodać 40 ml soku wiśniowego oraz 20 ml naparu kawy. Dokładnie wymieszać, udekorować kandyzowaną wisienką.

Przepis na mocktail - Orangreenie

ORANGREENIE

Składniki:

- 200 ml Mirindy
- 40 ml naparu z zielonej herbaty
- 40 ml soku brzoskwiniowego
- sok z połowy limonki
- kostki lodu

Sposób przygotowania:
 
 Do szklanki typu long drink wrzucić kilka kostek lodu, uzupełnić 200 ml Mirindy. Dodać po 40 ml naparu z zielonej herbaty i soku brzoskwiniowego. Wycisnąć sok z połowy limonki, dokładnie zamieszać. Udekorować plasterkiem limonki.

sobota, 19 grudnia 2009

Gwoli ścisłości :D

Skoro mowa o zakupach on-line, ja napiszę dlaczego lubię je o wiele bardziej niż tradycyjne :)

Lubię robić zakupy on-line, bo...
1) Zimny pot mnie nie oblewa, że w kieszeni z portfelem węża się spodziewam. On-line wkładam do koszyka bez obaw, co mi się tylko żywnie podoba, portfel ze spokojem chowam pod ceratę, za dni kilka dopiero pomartwię się o zapłatę ;)
2) Gdy wychodzę z przymierzalni nikt wzrokiem bandyty na mnie nie zerka, że przed wejściem potężna kolejka, a ja z naręczem spódnic i sukienek przybieram pozy niczym modelka, absolutnie nie spieszę i wdzięczę do lusterka.
3) Przy dźwiganiu dysk mi wypada, w korzonkach strzyka i humor spada, więc przyjemność to wątpliwa taszczyć siatki, gdy zdrówka ubywa. Do tego autobus szarpie, jakby kartofle woził, a na szofera mnie nie stać, który me siatki by nosił. On-line zakupy trzymają się kupy, dostaję towar prosto do domu, choćby była tego tona, a o to wcale nie trudno - kupuję jak szalona, kiedy wybitnie mi nudno ;)
4) Nie mam kontaktu z niemiłym sprzedawcą, który z pracy swej obraz męki czyni. Tu burknie, tam ofuknie, klientów ma...głęboko w pupie, sapie nad uchem, pluje i gmera, że mu wiatr do sklepu wpuszczam albo towar za długo wybieram.
5) Łez nie ronię, że rzecz, o której marzę, niedostępna jest jeszcze w sprzedaży. Podłączam się do sieci, myszka w dłoń, a na kolana klawiatura szczerbata, parę kliknięć i nabywam rarytas z drugiego końca świata :)

Zapraszam do udziału!