Lubię robić zakupy on-line, bo...
1) Zimny pot mnie nie oblewa, że w kieszeni z portfelem węża się spodziewam. On-line wkładam do koszyka bez obaw, co mi się tylko żywnie podoba, portfel ze spokojem chowam pod ceratę, za dni kilka dopiero pomartwię się o zapłatę
2) Gdy wychodzę z przymierzalni nikt wzrokiem bandyty na mnie nie zerka, że przed wejściem potężna kolejka, a ja z naręczem spódnic i sukienek przybieram pozy niczym modelka, absolutnie nie spieszę i wdzięczę do lusterka.
3) Przy dźwiganiu dysk mi wypada, w korzonkach strzyka i humor spada, więc przyjemność to wątpliwa taszczyć siatki, gdy zdrówka ubywa. Do tego autobus szarpie, jakby kartofle woził, a na szofera mnie nie stać, który me siatki by nosił. On-line zakupy trzymają się kupy, dostaję towar prosto do domu, choćby była tego tona, a o to wcale nie trudno - kupuję jak szalona, kiedy wybitnie mi nudno
4) Nie mam kontaktu z niemiłym sprzedawcą, który z pracy swej obraz męki czyni. Tu burknie, tam ofuknie, klientów ma...głęboko w pupie, sapie nad uchem, pluje i gmera, że mu wiatr do sklepu wpuszczam albo towar za długo wybieram.
5) Łez nie ronię, że rzecz, o której marzę, niedostępna jest jeszcze w sprzedaży. Podłączam się do sieci, myszka w dłoń, a na kolana klawiatura szczerbata, parę kliknięć i nabywam rarytas z drugiego końca świata
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz